czwartek, 2 września 2010

Pantoflarz? Pantoflaaarz?!!

Kolejna „noc na raty”.
Kiedy słyszę opowieści o rówieśniczkach naszych pociech, które bezproblemowo przesypiają całe noce to zaczyna mnie zżerać lekka zazdrość.
Ale dzisiaj nie o tym zamierzam postukać w klawiaturę.
Laski wstały tradycyjnie koło szóstej a że jadły ledwo godzinę wcześniej to i od razu zajęły się swoimi sprawami.
Mnie pozostaje robić za klawisza , który z wysokości wieżyczki nadzoruje i obserwuje.
Bez większych ingerencji.
A więc korzystam z okazji.
Może tym razem uda się coś napisać bez robienia przerw co pół zdania.
Swoją drogą chyba będę musiał w przyszłości skrobnąć posta z zaznaczonymi wszystkimi przerwami :-)
A propos -właśnie się zaczęło.
Najpierw jedna złapała drugą za ucho, potem druga wczołgała się na zabawkę,z której korzystała pierwsza. Wcisnęła w niej kilka przycisków (przerwa) więc siedzę w kakofonii wycia, płaczu oraz wygenerowanych elektronicznie odgłosów rozmaitych zwierząt (przerwa).
A potem ...(długa przerwa) .
No i teraz nawet zapomniałem o czym to niby miałem opowiedzieć.
Aha.
Ale tym razem jeszcze bez zaznaczania kolejnych wymuszonych pauz.
(bardzo dłuuuuga przerwaaaaa)
Dobra to był ostatni raz.
Na napisaniu tych kilku słów zeszła mi prawie godzina,ale teraz dziewczyny walnęły po drinku i podrzemują w leżaczkach.
No to szybko, póki jest okazja.

Okazuje się ,że nawet księżniczki czasem muszą... no zrobić to co zazwyczaj musimy robić.
Nieprawdą jest jakoby zawartość ich jelit zabierały dobre wróżki.
Niestety.
Nieco zawiedzeni tym faktem uznaliśmy, że nadszedł czas na poważne edukacyjne działania.
W najbliższych dniach zamierzamy zorganizować naszym córkom bardzo poważną kursokonferencję.
Taką z wykładami, ćwiczeniami i warsztatami.
Chociaż może bez filmowania.
Bez przesady.
W każdym razie wczoraj udaliśmy się do specjalistycznego sklepu w celu „nabycia drogą kupna” głównej pomocy naukowej.
Duże pomieszczenie wypełnione po sufit wszystkim tym czego podobno potrzebują dzieci.
Piszę „podobno” ponieważ ma co do tego lekkie wątpliwości.
Nie znałem większości nazw tego co było na półkach regałach i stojakach. A co do zastosowania owych dziwnych przedmiotów...
Wiedza koleżanki małżonki jest znacznie większa, ale i ona błąkała się w tym labiryncie wąskich przejść między setkami wózków, dziesiątkami łóżeczek, niezliczonymi krzesełkami, półkami z pościelą i wieszakami z ciuchami.
Oraz z milionami owych „dziwnych rzeczy co to nie wiadomo do czego służą.
No i ta orgia ostrych kontrastowych kolorów tak charakterystyczna dla „dziecięcego wzornictwa”.
Natłok owych wrażeń wizualnych powoduje,że mój mózg ma problemy z przetwarzaniem danych i zachowuje się jak Windows Vista.
Czyli generalnie nie ma z niego zbyt wielkiego pożytku.
W tych warunkach moja biedna percepcja oświadczyła krótko, że w takich warunkach pracować nie ma zamiaru i wzięła „urlop na żądanie”.
Percepcja koleżanki małżonki natomiast najwyraźniej straciła przytomność.
Na szczęście miła pani z obsługi sklepu pospieszyła nam na ratunek.
-Czy mogę państwu w czymś pomóc?
-Taaak...-oboje próbowaliśmy odwiesić systemy aby wygenerować jakiś składny komunikat.
Pani była cierpliwa, ale czuliśmy jej narastające zniecierpliwienie.
W końcu na szczęście się udało.
-Szukamy nocników.
-A proszę bardzo!- pani wskazała ręką wielki stos znajdujący się w odległości dwóch metrów od nas.
-No tak za bardzo rzucał się w oczy. Nic dziwnego ,że przegapiliśmy- mruknęła mama księżniczek.
Sprzedawczyni była jednak profesjonalistką i tak jakby nic się nie stało zaczęła nam prezentować wyroby i ich zalety.
W końcu wybraliśmy odpowiedni model, przymierzyliśmy, kompatybilną końcówką, do niego jedną z pociech. Pokiwaliśmy z zadowoleniem głowami.
Teraz pozostały nam jeszcze tylko dwie decyzję do podjęcia.
Pierwsza dotyczyła koloru.
-To co zielony, czerwony, niebieski czy...-zapytała koleżanka małżonka
-Zielony- mruknął garbaty mistrz zwięzłych komunikatów.
-A może czerwony?
-Zielony.
-Na pewno nie niebieski?
-ZIELONY
-Pewny jesteś, bo czerwony...
-Z-I-E-L-O-N-Y
-No dobra.
Czułem się jak macho.
I kto tu jest pantoflarzem? No kto?! KTO?!!!
-Mnie też się najbardziej podoba zielony- oświadczyła koleżanka małżonka takim tonem jakby to ona podjęła ostateczną decyzję.
No i masz.
Nie roztrząsałem jednak tego długo bo nadszedł czas kolejnego wyboru.
-Z pozytywką czy bez?
-Ech, wszystko jedno- mruknąłem lekko zrezygnowany.
Chociaż w mojej głowie kluł się chytry plan.
-To niech będzie z pozytywką!- oświadczyła żona.
Obie kobiety ruszyły do kasy gdy w pół kroku zatrzymało je moje chrząknięcie.
-Przepraszam?
-?
-A jaki utwór gra pozytywka?
Sprzedawczyni naprawdę była otrzaskana w bojach bo bez mrugnięcia okiem odpowiedział a, że zazwyczaj jest to Lambada.
Pokiwałem głową starając się by moje rozczarowaniem akurat takim wyborem muzycznym producenta było nadto widoczne.
-Rozumiem. A czy istnieje możliwość... no nie wiem... samodzielnej zmiany repertuaru? Może da się tam wgrać jakąś inna empetrójkę albo zrobić to jakoś inaczej?
I tu dziewczyna zasłużyła na mój najwyższy szacunek .
Zamiast popatrzyć na mnie jak na upierdliwego debila po prostu szczerze odparła,że nie ma pojęcia.
Za to koleżanka małżonka zaczęła się jakoś podejrzanie krztusić.
T o jednak nie był koniec mojego występu.
Pokiwałem głową i poważnie stwierdziłem.
-No cóż, trudno. W takim razie niech będzie ten.
Powiedziałem to takim tonem JAKBYM TO JA PODJĄŁ OSTATECZNĄ DECYZJĘ.

5 komentarzy:

  1. Nocnik to poważna sprawa ;)
    Ja sadzam moje szkraby od ok roku, ale ni jak nie chcą się pożegnac z pieluchami! Tłumaczę i proszę i nic :(
    Ostatnio lekarka powiedziała że najlepszy momęt na odpieluchowywanie to 2-3 rok życia.

    Kaza_Z

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem jak Wam się sprawdzą te nocniki z pozytywką. Z życia znajomych i własnego doświadczenia wiem, że dziecko może się przestraszyć gdy zaczyna grać, Moja córcia nie chciała korzystać z nocnika z pozytywką (na szczęście można było ją wyłączyć). Dopiero kiedy już umiała korzystać z nocnika pozytywka była dla niej atrakcyjna.
    Pozdrawiam i życzę cierpliwości.
    Dla księżniczek dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak będzie z Księżniczkami, ale Jędrek przez dłuższy czas wykorzystywał swój żółty nocnik z kaczuszką jako kapelusz kowbojski :-)

    Buziaki.
    K

    OdpowiedzUsuń
  4. Z niecierpliwościa czekam na relacje z konferencji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znane są jeszcze modele wyposażone w "Somewhere Over the Rainbow" ...
    U nas pozytywka padła, młody powiadamia głosowo "Ślimaaaak!"

    OdpowiedzUsuń