piątek, 31 lipca 2009

z Kopa Cabana

Przedwczoraj koleżanka małżonka po raz pierwszy dostała "z kopa". I będzie mi bardzo przykro jeżeli czytając te słowa posądzicie mnie o przemoc domową.
Właśnie kładliśmy się do łóżka. Ja jak zwykle jako pierwszy. Otworzyłem książkę i po raz trzeci zacząłem czytać tę samą stronę.Czy muszę dodawać ,że poprzednie podejścia kończyły się nieoczekiwanym miękkim resetem? Chyba nie,ale przecież właśnie to zrobiłem, nieprawdaż?
W każdym razie po przeczytaniu kilku linijek "Slumdoga" poczułem ,że coś jest nie tak. Zerknąłem w bok i zobaczyłem żonę zapatrzoną w jakiś punkt na ścianie. Leżała nieruchomo z książką na piersi i dziwnym wyrazem twarzy.
-Coś się stało-zapytałem
-Kopnęło mnie-wyszeptała głosem pełnym wzruszenia-Tak leciutko, prawie musnęło,ale poczułam! Myślałam najpierw,że mi w brzuchu burczy.
Jak się zapewne domyślacie następny kwadrans spędziłem przytulając dłonie i uszy do pękatego bebzunka. To znaczy jedno ucho na raz-nie myślcie sobie. Może jestem garbaty,ale uszy mam "mainstreamowe".
Niestety nic nie poczułem, ale nasłuch wykazał zwiększoną "bulgotliwość, burczliwość i ...burblalność".
Nie pisałem o tym wcześniej bo miałem nadzieję, że akcja się powtórzy jakoś bardziej spektakularnie.Niestety wczoraj był spokój.
Z tego co słyszałem to dzieciaki zaczynają grasować po brzuchu właśnie wtedy gdy matka zapada w bezruch.
Ponieważ jednak wczoraj najwyraźniej zamierzały spać o tej samej porze co rodzice łudzę się,że po narodzinach będzie podobnie. Podobno są tacy szczęśliwcy.
Ech, złudzenia :-)
W każdym razie "prowadząc nasłuch" miałem ochotę krzyczeć jak dr Frankenstein-"It's alive!!!!"

1 komentarz:

  1. Pamiętam te chwile gdy czułam muskanie w brzuchu. Teraz dostaję w żebra od Majki i w pęcherz od Wiktora. Fajne to gdy pomyślisz: są i się ruszają więc jest super. Ale nie fajnie gdy żebro zaboli a kop w pęcherz powoduje częste wędrówki do wc. A mnie już tak boli kręgosłup buuuuu :(.
    Pozdrawiam całą czwórkę i psiaki.

    OdpowiedzUsuń